Dieta, a liczenie kalorii

Większość diet polega przede wszystkim na prawidłowym wyliczeniu zapotrzebowania energetycznego i odpowiedniej redukcji kalorii, dostosowanej indywidualnie do danej osoby, stanu zdrowia, wieku i aktywności fizycznej. Na tej podstawie przygotowuje się  dietę o odpowiedniej kaloryczności. Tylko czy kaloryczność jest najważniejsza?

Po części oczywiście tak, ponieważ prawidłowy deficyt kaloryczny jest niezbędny do redukcji masy ciała. Czasami jednak prowadzi to do sytuacji wręcz paradoksalnych u osób będących już na diecie, a które później trafiają do mojego gabinetu i opowiadają mi to na wizytach. Jednym z tych paradoksów jest zjedzenie np. paczki chipsów czy ciastek zamiast obiadu, ponieważ jest to zgodne z otrzymanymi gdzieś przez nich zaleceniami „najważniejsze, żeby posiłek który zjadamy w porze obiadowej był w tej samej kaloryczności, co obiad w otrzymanym jadłospisie”. Dlatego trzeba pokreślić, że odżywianie, zgodnie z definicją, to proces życiowy polegający na pozyskiwaniu przez organizm pokarmu, a dokładniej zawartych w nim składników odżywczych. Zaburzenie tego procesu, czyli dostarczanie składników odżywczych w niewłaściwych proporcjach prowadzi do nadwagi, otyłości, a także niedowagi czy niedożywienia (przy wyjątkowo złej jakości pożywienia może wręcz dojść do niedożywienia nawet przy nadwadze i otyłości – mówimy wtedy o niedożywieniu jakościowym). Dlatego powyższe zalecenie błędnie sugerujące, iż wartościowy posiłek można zamienić na jakikolwiek podobny kalorycznie, nawet na produkt wysokoprzetworzony, mija się z celem prawidłowego żywienia, ponieważ jedzenie to przede wszystkim dostarczanie odpowiednich składników odżywczych, które są niezbędne dla zachowania zdrowia, a nie tylko prawidłowe liczenie kalorii.

Kolejnym negatywnym aspektem zbyt dużego skupiania się na kaloryczności jest stosowanie diet niskokalorycznych. Wciąż krążą mity o tym, że trzeba bardzo mocno ograniczyć ilość spożywanych kalorii, żeby zredukować masę ciała. Mit ten prowadzi do stosowania przez osoby dorosłe diet zwierających 700 czy 1000 kalorii. Warto podkreślić, że zapotrzebowanie energetyczne dziecka w wieku 1 do 3 lat to około 1000 kalorii w ciągu dnia, co bardzo dobrze obrazuje, że kaloryczność diety dorosłej osoby nie może być taka sama, jak kaloryczność diety dziecka, nawet gdy jej celem jest redukcja masy ciała. Zbyt niska podaż kalorii może prowadzić do negatywnych i bardzo niebezpiecznych skutków zdrowotnych, np. do zaburzeń gospodarki węglowodanowej, pogorszenia jakości skóry, spadku energii, braku sił, niedoborów składników odżywczych, a w konsekwencji również do niedożywienia i spadku masy mięśniowej, a nie tkanki tłuszczowej.

Stosowanie diety z wyliczoną kalorycznością ma sens, kiedy poza dobrze dostosowaną kalorycznością dieta zawiera odpowiednie proporcje białek, tłuszczów i węglowodanów, ponieważ często to one są ważniejsze w redukcji masy ciała niż kalorie. Zawsze powtarzam, że zdecydowanie lepiej wolniej redukować masę ciała, ale mieć dobrze zbilansowane i sycące posiłki z odpowiednią kalorycznością, a tym samym pracować przede wszystkim nad trwałą zmianą nawyków żywieniowych, niż stosować niskokaloryczną dietę, najczęściej tylko przez określony czas, po której nastąpi powrót do starych nawyków i tym samym do masy ciała, która była przed redukcją lub często nawet wyższej.

Nie sposób nie wspomnieć o piciu w ramach kilku posiłków w ciągu dnia gotowych koktajli o odpowiednio dobranej kaloryczności, które po pierwsze są dość kosztowne, po drugie najczęściej nie mają zbyt ciekawego składu, a po trzecie nie wpływają na zmianę nawyków żywieniowych i tak szybko jak spadła masa ciała podczas ich picia, tak szybko też wzrasta po zakończeniu ich spożywania.

Takie przykłady można wręcz mnożyć, ale chcę podkreślić przede wszystkim to, że racjonalna redukcja masy ciała to nie tylko prawidłowe ograniczenie ilości spożywanych kalorii, ale również dostarczenie niezbędnych składników odżywczych, dzięki którym organizm będzie mógł prawidłowo funkcjonować, a spadek masy ciała to tzw. skutek uboczny tych zmian i nawet jeśli w czasie zamiany nawyków żywieniowych pojawi się kryzys, to zawsze warto do nich wracać przede wszystkim w trosce o zdrowie.

Podobne artykuły