Dieta w Święta

Z dietetycznego punktu widzenia przedświąteczny czas kojarzy nam się przede wszystkim z hasłami typu: „jak nie przytyć w Święta”, „fit przepisy świąteczne”, „policz kalorie i schudnij w Święta”, „ile pierogów zjeść, żeby nie przytyć” itd. Myślę jednak, że głównym problemem naszych czasów jest znaczny wzrost konsumpcjonizmu, co wiąże się również z ogromnymi ilościami przygotowywanego jedzenia na Święta. Pamiętajmy, że trzy dni świątecznego jedzenia nie spowodują, że masa ciała wzrośnie o 10 kilogramów. Prawdziwym problemem jest ta ilość jedzenia, którą później trzeba dojadać przez co najmniej tydzień po świętach. To niestety prowadzi do nadmiaru spożywanych kalorii, ale też do tego, że często ten nadmiar jedzenia jest wyrzucany. Dlatego na pierwszym miejscu warto skupić się na ilości przygotowywanego jedzenia i zminimalizować je jak tylko się da, żeby go później nie dojadać i nie wyrzucać.

Ja w swojej współpracy z pacjentami nie zalecam stosowania fit przepisów świątecznych i nie przygotowuje na ten czas diet z wyliczoną kalorycznością, tylko korzystam z praktycznych rad, które mogą się w tym okresie najbardziej przydać. Nie chciałabym, żeby w Święta moi podopieczni jedli zupełnie co innego, niż Ich rodzina, ponieważ to mogłoby prowadzić do ciągłego poczucia bycia „na diecie” i w konsekwencji do złego samopoczucia psychicznego, a przecież w żywieniu nie chodzi o bycie na diecie od do, tylko o zmianę nawyków żywieniowych i racjonalne wybory także w czasie świąt, bądź innych uroczystości. Oczywiście są przypadki kliniczne, w których lepiej unikać potraw ciężkostrawnych takich jak np. pierogi z kapustą i grzybami, dlatego w sytuacji, kiedy stan zdrowia pacjenta wymaga pewnych wyrzeczeń i modyfikacji, otrzymuje on ode mnie specjalne zalecenia podczas konsultacji.

Bardzo ważną rzeczą w świątecznej diecie jest regularność posiłków, tak samo jak w zwyczajowy dzień, a przy tym zachowanie umiaru w spożywaniu świątecznych dań, bo przecież tak naprawdę wszystko jest dostępne przez cały rok, więc nie ma potrzeby jeść na zapas.

Kolejnym ważnym punktem jest aktywność fizyczna, np. w formie rodzinnego wyjścia na spacer. W tym wypadku nie chodzi tylko o sylwetkę, ale też o zdrowie, ponieważ aktywność jest niezwykle ważna dla zdrowia i odporności, a nie tylko spalania kalorii spożytego jedzenia. Dodatkowo wprowadzając ten zwyczaj w harmonogram dnia całej rodziny, możemy przy okazji zrobić coś dla zdrowia najbliższych.

Bardzo często powtarzam w gabinecie jedną rzecz, że dzień okazjonalny nie oznacza, że trzeba wszystko odpuścić (przykładowo już od samego rana jeść hamburgery i popijać colą), ponieważ można zjeść np. bardzo dobrze zbilansowane śniadanie i drugie śniadanie, a obiad taki, jak wszyscy członkowie rodziny, pamiętając o racjonalności i nie przejadaniu się. Jeden posiłek gorszej jakości, czy bardziej kaloryczny nie czyni diety złą i nie kończy zdrowej diety. Idealnie sprawdza się tu zasada mówiąca o tym, żeby 80% posiłków w ciągu dnia spożyć z myślą o racjonalnym żywieniu, a pozostałe 20% posiłków może stanowić tzw. żywność rekreacyjna. Gorzej byłoby, gdyby te proporcje były odwrócone.

Nie można pominąć ważnego elementu zdrowego stylu życia, jakim jest picie wody i unikanie słodkich napojów. Niech czas Świąt nie będzie okazją do kumulowania zbędnych kalorii i nadmiaru cukrów prostych, tylko niech stanie się czasem odpowiednich wyborów.

W przypadku pacjentów z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej, do których nalezą insulinooporność, cukrzyca ciążowa, cukrzyca typu 1 (konieczność dobrego wyliczenia wymienników), cukrzyca typu 2, hipoglikemia reaktywna, warto skupić się na tym, żeby posiłki zaczynać od białek i tłuszczów, czyli np. od ryby, a dopiero w następnej kolejności sięgać po produkty węglowodanowe tj. pierogi czy uszka, ponieważ to wpłynie na wolniejszy wzrost poziomu glukozy i insuliny. Oczywiście jeśli cała rodzina lubi pierogi na mące pełnoziarnistej, to idealnie gdyby takie znalazły się na stole, ale wiem, że nie zawsze tak się da, dlatego w tym wypadku jeszcze bardziej podkreślam zachowanie umiaru w spożywaniu potraw wysoko węglowodanowych.

Podsumowując, w czasie Świąt najważniejszą rzeczą jest racjonalne podejście do diety, nie przejadanie się, włączenie aktywności fizycznej, nie spożywanie jednego posiłku od godziny 10 do 20 bez przerwy (co niestety też się zdarza), w miarę możliwości zachowanie regularności posiłków i odstępy między nimi, a jeśli jest szansa na upieczenie ryby zamiast smażenia, to byłoby idealnie. Mimo wszystko myślę, że najważniejsze jest to, żeby te świąteczne potrawy gościły na stołach faktycznie 3 dni, a nie dwa tygodnie, aby po Świętach wrócić do normalnego (czytaj lżejszego) jedzenia.

Podobne artykuły